Skup się!!!

Pamiętacie jeszcze czasy bez internetu i bez komputera w domu?  Że o smartphone’ach nie wspomnę? Wychodziło się z pracy i był czas na życie. Oczywiście można było wrócić do domu i zasiąść wygodnie przed telewizorem, ale równie dobrze można było iść na spacer, spotkać się ze znajomymi lub bezcelowo powłóczyć się po Rynku (kto z Krakowa ten wie o co chodzi). Technologia i wszechobecny multitasking nie śledziły nas na co dzień, ale kończyły się w momentem wyjścia z biura.  Praca trwała od 9-17. A teraz? 24/7 🙁  Taszczymy laptop do domu i „odpalamy” go ponownie po kolacji (ewentualnie jak dzieci pójdą spać). Mail’e przychodzą na służbową komórkę, a współpracownicy piszą do nas również poprzez media społecznościowe.  Jak nie dać się szaleństwu technologicznemu i osiągać więcej w czasie pracy? Oto sposoby, które stosuję.  Może któryś z tych pomysłów wyda Wam się wartym sprawdzenia i zastosowania w waszej pracy:

  1. Wyłączam wszelkie powiadomienia w komputerze i na komórce. Dzięki temu mogę się skupić na danym zadaniu, dokończyć go w skupieniu zamiast sprawdzać jaki mail właśnie przyszedł lub kto dodał nowego posta na portalu społecznościowym
  2. W biurze często korzystam ze słuchawek, które przynajmniej częściowo izolują mnie od hałasu panującego na open space.
  3. Ćwiczę uważność. Pozwala ona skoncentrować się na jednym zadaniu. Pisząc mail lub przygotowując prezentację, jestem na tym skupiona. Uczestnicząc w telekonferencji słucham co jest mówione zamiast pisać lub sprawdzać mail’e w tym samych czasie. Będąc na spotkaniu poświęcam mu całą swoją uwagę, nie sprawdzam pod biurkiem portali społecznościowych. FOMO (fear of missing out)? Poważnie???? Cóż takiego może się wydarzyć, co nie może poczekać do zakończenia pracy?  A jeśli jest to wydarzenie naprawdę przełomowe, to i tak się o tym dowiem.  Z pewnością będą o tym mówić również po 17.
  4. Obowiązkowa przerwa na obiad i to koniecznie nie przy biurku.  Nie wierzę, że można być efektywnym cały dzień bez przerwy na posiłek. Nie wierzę również, że jedzenie przy biurku po pierwsze smakuje, a po drugie nie przeszkadza innym (zwłaszcza jeżeli nasz posiłek jest wyjątkowo aromatyczny). Dlatego wpisuję w kalendarz przerwę na obiad i z przyjemnością wychodzę do kuchni lub do najbliższej restauracji. I polecam jedzenie z uważnością 🙂
  5. Dzień w pracy kończę przygotowaniami do dnia następnego. Sprawdzam czy jestem przygotowana do spotkań, które mają się odbyć, czy mam wydrukowane materiały, jeśli w tym dniu będę prowadziła szkolenie oraz czy odpowiedziałam na wszystkie ważne w danym dniu mail’e. Dzięki temu nie kładę się do spania zdenerwowana co też czeka na mnie jutro i przede wszystkim nie muszę dźwigać laptopa do domu.  Osobiście wolę zostać w pracy trochę dużej za cenę spokojnego wieczoru (i umysłu).
  6. Clean desk policy” czyli polityka czystych biurek, której zwolenniczką jestem od lat. Opróżnienie biurka pod koniec dnia wymusza konieczność poukładania papierów, uprzątnięcia niepotrzebnych karteczek i innych śmieci, nie mówiąc już o zabezpieczaniu dokumentów firmy. Chwilka wysiłku, a korzyści długoterminowe.
  7. Nie pracuję po godzinach pracy.  Oczywiście rozumiem, że czasy się zmieniły i ciężko jest odgrodzić całkowicie pracę od życia prywatnego. I czasami nadmiar obowiązków wymaga dodatkowych godzin. Osobiście wolę jednak dokończyć pracę w biurze, wyjść do domu z poczuciem dobrego przygotowania do następnego dnia, nie sprawdzać mail’i leżąc w łóżku wieczorami lub w trakcie weekendów. Dzięki temu przychodzą do pracy wypoczęta, ciekawa tego co się w międzyczasie wydarzyło i gotowa do pracy na najwyższych obrotach.