Postanowienia noworoczne – robić czy nie?

Postanowienia noworoczne – robić czy nie? Zwolenników postanowień noworocznych jest tyle samo co przeciwników. Nasze postanowienia najczęściej koncentrują się wokół tego czego chcemy się pozbyć / uniknąć (zbędnych kilogramów, szkodliwych nałogów, frustrującej pracy, toksycznych związków). Pozostajemy przy postanowieniach na różną długość czasu – w zależności od silnej woli, często jednak nie dłużej niż do końca pierwszego kwartału. Takich, którzy wytrwają przez całe 12 miesięcy jest naprawdę garstka. Jeśli porównamy ich do tych, którym się nie udało, plus tych wszystkich którzy postanowień noworocznych w ogóle nie robią, otrzymujemy garstkę prawdziwych mocarzy. Czapki z głów przed nimi.

W Internecie znajdziemy obecnie tysiące artykułów na temat tego jak zrealizować nasze noworoczne postanowienia. Wizualizacje, dzielenie słonia na małe kawałki, kalendarz osiągania celów, itd. itd. itd. Gorąco zachęcam do skorzystania z którejkolwiek propozycji. Jest ich tak wiele, że na pewno każdy z nas wybierze sobie coś co zadziała akuratnie w ich przypadku. Trzymam kciuki i powodzenia.

Jeśli jednak ktoś nie planuje żadnych postanowień, też super. Też trzymam kciuki i życzę powodzenia. Jesteś gruba i nie chcesz schudnąć? Super, ciesz się swoimi kobiecymi kształtami. Nie masz prawa jazdy i nie planujesz w tym roku zrobić? Też super. Ciesz się długimi spacerami, korzystaj z komunikacji publicznej, poznawaj w autobusie nowych ludzi albo czytaj książki w tramwajach. Nie zamierzasz rzucić pracy, w której czujesz się nieszczęśliwy? Też dobrze, na pewno są jakieś pozytywne aspekty tej pracy (przynajmniej pewna wypłata raz w miesiącu), ciesz się, że ją masz.

Cokolwiek postanowisz w tym nowym, 2016 roku, trzymaj się tego. Jeśli jesteś gruba i chcesz schudnąć to weź się do roboty, na pewno się uda. Jeśli jesteś gruba i nie chcesz schudnąć, to pozostań taka jaka jesteś. Ale NIE JĘCZ jeśli jesteś gruba i nic z tym nie chcesz zrobić. NIE JĘCZ jeśli nie pasuje Ci praca, a nic z tym nie robisz. Jeśli przeszkadza Ci brak prawa jazdy, to zapisz się na kurs. I zrób to prawo jazdy, a NIE JĘCZ jak bez niego trudno poruszać się po mieście. NIE JĘCZ, że szkodliwe nałogi Cię wykończą. Albo rzucasz, albo akceptujesz. Ale NIE JĘCZ. Profesor Osiatyński napisał kiedyś niezwykle inspirujący tekst „…Wstań rano, zrób przedziałek i odpieprz się od siebie…”

I to właśnie jest moje postanowienie na 2016: postanawiam NIE JĘCZeć. Co chcę zmienić, zmienię. Z czym mogę żyć, będę z tym żyła dalej. Ale jedno jest pewne NIE będę JĘCZeć. Czego sobie i Wam życzę.