Career break – czy to już czas?

Niedzielne popołudnie rozpoczyna się bólami głowy lub sensacjami żołądkowymi? Poniedziałek rano to już pełne spektrum dolegliwości zdrowotnych? Niecierpliwe odliczanie „byle do piątku”? I jeszcze ten przekąs, z którym oglądamy memy dotyczące okropnego poniedziałku. Czy to pora na zmianę pracy?

W moim odczuciu tak, pod warunkiem, że zrobiliśmy wszystko co naszej mocy aby tą sytuację rozwiązać. Złożenie wypowiedzenia powinno być zawsze ostatecznym rozwiązaniem, lepiej odejść z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, niż z niedosytem. A może zamiast odchodzić, powinniśmy rozważyć opcję Career break? I co trzeba rozważyć podejmując taką decyzję?

Czym jest Career break? Najczęściej pod pojęciem tym rozumiemy dłuższy (kilkutygodniowy bądź kilkumiesięczny) urlop płatny lub bezpłatny (w zależności od pracodawcy), choć niektórzy ludzie używają słowa Career break również w kontekście przerwy w zatrudnieniu (pomiędzy firmami). Kiedyś używano również słowa „sabbatical” – niektórzy pracodawcy zezwalali na takie urlopy raz na siedem lat, przy czym stosowano tą zasadę głównie do wyższej kadry menedżerskiej. Często z sabbatical korzystali pracownicy naukowi, do tej pory zdarza się, że nauczyciele biorą roczny urlop dla poratowania zdrowia.

 

Głównymi powodami career break bywają:

 

  • Chęć uzupełnienie wykształcenia – (najlepiej za granicą), najczęściej studia MBA lub jakieś związane bezpośrednio z wykonywanym zawodem, albo też zupełnie inny kierunek. Znajomy stomatolog dokształcał się w dziedzinie budowy mostów, bo – jak twierdzi – mosty i mostki są bardzo podobne do siebie….
  • Podróż dookoła świata – podróże z plecakiem, praca charytatywna bądź rejs statkiem, zwykle z opcją publikowania na portalu społecznościowym gdzie się akuratnie znajduje…
  • Sytuacje rodzinne – opieka nad osobami starszymi, dziećmi, problemy zdrowotne – bo zmusza nas do tego konieczność, albo po prostu chcemy poświęcić czas naszym bliskim (póki jeszcze z nami są lub póki jeszcze są zainteresowani naszym towarzystwem)
  • Potrzeba odpoczynku – tak po prostu. Dotyczy to zwłaszcza osób, które przez wiele lat wyrabiały 300% normy, aż doszły do przysłowiowej ściany. I albo uda im się wynegocjować u pracodawcy dłuższy urlop, albo kończy się to rozwiązaniem umowy o pracę. A szczęśliwa osoba udaje się na dobrze zasłużony odpoczynek.

 

Co po powrocie? To oczywiście zależy czy mamy dokąd wracać. Jeśli znajdowaliśmy się na dłuższym urlopie płatnym lub bezpłatnym, po prostu zgłaszamy naszemu pracodawcy chęć powrotu. Może się okazać, że nasze stanowisko jest zostało przydzielone komuś innemu, natomiast nam zaoferowano niższe, gorzej płatne. Oczywiście nie jest to sytuacja bez wyjścia, ani taka zła jak nam się wydaje na pierwszy rzut oka.

A co jeśli nie mamy dokąd wracać? Też dobrze, bo być może właśnie otwierają się przed nami nowe, nieznane dotąd drzwi. Jeśli career break czegoś nas nauczyło, będziemy wiedzieli jak nie zapędzać się w kozi róg. Może też być, że jesteśmy gotowi na kolejne lata z 300% normy i ze zdwojoną energią zabieramy się do pracy.

Co powinniśmy rozważyć zanim podejmiemy decyzję o career break?

 

Po pierwsze: odpowiednie zaplecze finansowe. Pisałam już o tym w artykule o wewnętrznej motywacji: świadomość, że mamy zabezpieczenie dla siebie i swojej rodziny pozwala spać spokojnie i skupić się na powodzie dla którego zdecydowaliśmy się na career break. Ale również pogodzić się z tym, że wakacje w danym roku nie będą się wiązały z zagranicznymi wojażami. Coś za coś. Już tam byliśmy. I jeszcze tam wrócimy.

Po drugie: bycie przygotowanym na możliwe kłopoty zdrowotne. Niektórzy ludzie oddychają pełną piersią, gubią zbędne kilogramy i po prostu „kwitną”. Są też niestety osoby, które zaczynają odczuwać dolegliwości zdrowotne – jak to określają po prostu „się sypią”. Organizm, który przez długi okres czasu napędzany był adrenaliną, nagle odmawia posłuszeństwa. Woła o pomoc, o opiekę. Poświęćmy ten czas na podreperowanie zdrowia, a ono odwdzięczy się nam za to w późniejszym terminie.

Po trzecie: spada ilość kontaktów towarzyskich. Telefon milczy, a nasze próby umówienia się na kawę ze znajomymi są przekładane z tygodnia na tydzień. I to poczucie, że życie toczy się gdzieś obok nas (nic zresztą bardziej błędnego). Spokojnie. Kawę można wypić samemu, ewentualnie z innymi osobami pracującymi poza korporacyjnym rygorem. A chętni do utrzymywania z nami kontaktów towarzyskich odnajdą się jak tylko wrócimy na nasze wysokie (lub jeszcze wyższe) stanowiska. Przy okazji dowiemy się kto jest z nami „dla nas” a kto „dla naszego stanowiska”. Bardzo cenne….

Po czwarte: nie wstydzić się!!! W Polsce career break nie jest jeszcze zbyt popularne, a ludzie raczej się tym nie chwalą. Co więcej, przerwa w zatrudnieniu na CV nie jest dobrze oceniana, zwłaszcza przez rekruterów młodszych stażem. Jednak na całym świecie przerwa w zatrudnieniu nie jest niczym nowym ani niczym pogardzanym. Zaczynając już od Gap year (czyli przerwy w trakcie studiów), poświęcenie czasu sobie nie jest niczym wstydliwym. Mam nadzieję, że w Polsce też kiedyś nie będzie obciachem powiedzieć „aktualnie nie pracuję”.